about us about us poniedziałek, 16 września 2019
Wyprawy wędkarskie



SKANDYNAWSKIE NIESPODZIANKI
(reportaż autorstwa Jacka Kolendowicza ukazał się w "Wędkarskim Świecie" Nr 12/2004)
Wędkarski Świat

Oto jego fragment:

Ryba życia

Tidan - tak nazywa się owa "czeska" rzeczka - okazała się niewielkim, bystrym ciekiem, prawie w całości oddanym na wyłączność muszkarzom. Spinningistom udostępniono tylko jeden sektor o długości niecałego kilometra. Odcinek spinningowy był znacznie głębszy od części muchowej i znacznie wolniejszy - na oko szczupakowo-okoniowy. Pachniało tu grubym pstrągiem, ale nie potrafiłem tego udowodnić wędką. Zmachany i zrezygnowany łowieniem w kaczej wodzie, pomaszerowałem w górę sektora i wreszcie trafiłem na miejsce - cud, wypisz-wymaluj z dobrego wędkarskiego podręcznika. Głęboka rynna z przykosą majaczącą pod drugim brzegiem, zwężała się w bardzo szybki, równie głęboki wlew, który dawał początek wieloprądowej, szerokiej płani z licznymi głazami, rynienkami, żwirowatym dnem i z nawisami gałęzi drzew na obu brzegach.
- Jeśli jest tu gruby pstrąg, to jest więcej niż oczywiste, że czatuje w pobliżu wlewu - pomyślałem. Przystanąłem więc poniżej wlewu, aby zaskoczyć rybę od ogona. Długo celując, rzuciłem pod prąd niewielkim, pływającym woblerem w barwach pstrążka, hamując żyłkę położyłem go na przykosę i pociągnąłem z prądem, aby wpłynął we wlew mniej więcej po osi rzeki. Wobler nie zdążył się się jeszcze zanurzyć, gdy zobaczyłem wychodzącego tuż pod nim pstrąga potokowego. Ale jakiego! Pokrojem ciała przypominał sporą troć, jednak w przezroczystej wodzie mogłem się przez moment przyjrzeć szerokiemu, ciemnożółtemu bokowi ryby z wyraźnymi, czerwonymi i czarnymi kropkami w białych obwódkach. Olbrzym miał na pewno około 80 cm długości. Zostawił po sobie potężną falę i zniknął we wlewie - ale woblera nawet nie dotknął. Spryciarz! I pewnie kompletny dzikus - mieszka tu być może od wielu lat. Zmiękły mi nogi, zatrzęsły się ręce (co mi się ostatnio niezmiernie rzadko zdarza), ale mózg już rozpoczął chłodną analizę sytuacji: nie ukłuł się, więc mam jeszcze jedną szansę! Zmieniłem piątkę w barwach pstrążka na dipranera podobnej wielkości, w barwach okonia. Może nie skojarzy... Naostrzyłem obie kotwice, przewiązałem żyłkę, sprawdziłem hamulec kołowrotka. Teraz musiałem tylko bezbłędnie trafić w przykosę - jak za pierwszym razem, to znaczy kilka metrów powyżej miejsca wyjścia ryby. Trafiłem. Wobler zanurkował od razu do samego dna, spłynął 2, 3 metry i nagle się zatrzymał, jakby wszedł w zaczep. Zaciąłem i wtedy się zaczęło - szwedzki Orient Ekspres ruszył pod prąd, w górę małej, niepozornej rzeczki Tidan. Wydawał mi się że jestem na to przygotowany, ale się myliłem. Mimo wyjącego hamulca, nowa dwudziestka była blisko pęknięcia. Poluzowałem wiec hamulec jednym ruchem dźwigni draga, ale i to nie wystarczyło, bo pstrąg już zdążył wyprostować mi kij. Dosłownie w ostatniej chwili odblokowałem zapadkę biegu wstecznego i korbka zaczęła walić mnie po palcach lewej ręki. Nie raz tak robiłem podczas holu dużych ryb, więc byłem już pewien, że przejąłem kontrolę nad sytuacją. Ryba nadal szła środkiem rzeczki, wysnuwając kolejne metry żyłki. Gdyby skręciła do brzegu, byłem gotów wejść do zimnej wody, nawet po szyję. Nagle żyłka przestała uciekać z kołowrotka, jakby wielki pstrąg opadł z sił. Po chwili wyholowałem... spory kawał drewna zahaczony o przednią kotwicę woblera. To podłe, nakrapiane bydle, szorując pyskiem o dno, zahaczyło przednią kotwicą woblera o leżącą na dnie drewniana belkę, po czym jednym szarpnięciem, bez trudu rozgięło groty tylnej kotwicy i uniknęło... sesji zdjęciowej. Oto dlaczego woblery pstrągowe, brzanowe i sumowe powinny mieć tylko jedną kotwicę. Nie byłem w stanie tu dalej łowić i poszedłem w górę strumienia. Maciek, który dotarł po kilku minutach w "moje" miejsce, z rynny poniżej wlewu wyjął po ciężkiej walce 3-kilogramowego tęczaka - także dzikusa, a ja w powrotnej drodze dostałem tam jeszcze tęczaka kilogramowego, który przed podebraniem wykonał serię przepięknych skoków. Tak oto przywitał nas niepozorny, parkowy Tidan.


Aby przeczytać cały artykuł zaloguj się w klubie Eventur Fishing lub zamów w redakcji archiwalny egzemplarz Wędkarskiego Świata.



Turystyka wędkarska Wędkarstwo w Szwecji Mapa strony © Copyright by Eventur Fishing 2003-2007 Wyprawy wędkarskie Wyjazdy wędkarskie
Created by domelon